Milla i Indianka
Opis:
Bajka "Milla i Indianka"
Autor/Autorka (autorzy/autorki):
Laetitia Barbry, Paulina BÄ
k, Justyna Byczkowska, Aneta Cruz-KÄ
ciak, Agnieszka Grzesiak, Sylwia Hull-Wosiek, Magdalena Janaszek, Dominika Konieczna, Joanna Lewandowska, Joanna Ĺakomiec, Karolina Ĺebek, Joanna Markisz, Paulina ObiaĹa, Anna NadĹera, Katarzyna Potoniec, Karolina PiÄ
tek, Martyna Rzepska, Monika SpĹawska, Agnieszka Szczepanik, Katarzyna Zaworska. Opracowanie: Jacek Kupski, Klaudia Rutkowska. Poprawki: ElĹźbieta MaÄkowska
Wydawca:
Stowarzyszenie Jeden Ĺwiat
Odniesienie do podstawy programowej: Jak dla wĹaĹciwego scenariusza zwiń
Odniesienie do podstawy programowej:Jak dla wĹaĹciwego więcej
Milla i Indianka
KaĹźdy z nas jest trochÄ inny. NiektĂłrzy sÄ
niscy, inni bardzo, bardzo wysocy. SÄ
dzieci z dĹugimi, krÄconymi wĹosami, oraz takie, ktĂłre majÄ
krĂłtkie ciemne wĹoski. Jedni ciÄ
gle siÄ uĹmiechajÄ
i cieszÄ
, innym natomiast czÄĹciej zakrÄci siÄ w oczku Ĺezka. KtoĹ moĹźe lubiÄ duĹźo mĂłwiÄ, inny natomiast odzywa siÄ nieczÄsto. Tak wĹaĹnie byĹo w klasie trzeciej, do ktĂłrej chodziĹa dziewczynka o imieniu Milla. Niby wszystkie dzieci miaĹy 9 lat, ale Ĺźadne nie byĹo podobne do drugiego. No moĹźe Kasia miaĹa oczy takie jak Zuzia, ale juĹź wĹosy miaĹy zupeĹnie inne. Tak samo KrzyĹ i Tomek â niby oboje lubili bawiÄ siÄ samochodami, ale tylko
KrzyĹ byĹ rozmowny. Tomek potrafiĹ nie odzywaÄ siÄ godzinami.
Pewnego dnia zdarzyĹo siÄ jednak w klasie Milli coĹ, co bardzo zaskoczyĹo dziewczynkÄ. Pani nauczycielka pod koniec lekcji ogĹosiĹa bardzo waĹźny komunikat:
- Kochane dzieci, jutro rano przyjdzie do naszej klasy nowa koleĹźanka. Ma na imiÄ Ĺianti i przyjechaĹa do nas z rodzicami z Indii âŚ.
NastÄpnego dnia Milla popÄdziĹa wiÄc do szkoĹy jak na skrzydĹach â chciaĹa jak najszybciej poznaÄ nowÄ
koleĹźankÄ. Ale niestety â nie pojawiĹa siÄ ani na pierwszej, ani na drugiej lekcji. Dopiero pod koniec trzeciej lekcji ktoĹ nieĹmiaĹo zastukaĹ do drzwi. Pani nauczycielka otworzyĹa je i zaprosiĹa goĹci do Ĺrodka.
â To jest Ĺianti, nasza nowa koleĹźanka, oraz jej mama. Ĺianti przyjechaĹa do nas z Indii i od dzisiaj bÄdzie chodziĹa z nami do szkoĹy - powiedziaĹa Pani nauczycielka.
- DzieĹ dobry â odpowiedzieli wszyscy nieĹmiaĹo.
- Ĺianti, to miejsce tu z przodu obok Milli, jest dla ciebie â wskazaĹa Pani nauczycielka.
Ĺianti juĹź szĹa, Ĺźeby usiÄ
ĹÄ koĹo Milli, kiedy znĂłw zadzwoniĹ dzwonek. Milla pozbieraĹa swoje rzeczy z Ĺawki, zaĹoĹźyĹa tornister na plecy i ruszyĹa do drzwi.
- Do jutra â powiedziaĹa do Ĺianti, kiedy jÄ
mijaĹa i wyszĹa z klasy. Na korytarzu czekaĹa juĹź na MillÄ jej koleĹźanka z drugiej klasy, Ewa.
- SĹuchaj, muszÄ ci tyle opowiedzieÄ â krzyknÄĹa Milla do Ewy. â W naszej klasie jest Indianka! NaprawdÄ!
- No co ty?! â odpowiedziaĹa Ewa. â To niemoĹźliwe. Indianka?
â Ma siedzieÄ ze mnÄ
w jednej Ĺawce. Tylko wiesz, ona jest taka trochÄ âŚ no nie wiem, dziwna.
- Dziwna? â spytaĹa Ewa. â Dlaczego? Ma trzy rÄce?
- Nie, to nie to! Tylko ma takie dziwna imiÄ. Jeszcze go dobrze nie pamiÄtam, ale to tak jakby Szanty czy coĹ podobnego. I ubiera siÄ tak jakoĹ inaczej. PrzyszĹa dzisiaj ubrana w taki kolorowy i ĹwiecÄ
cy szal, ktĂłry owinÄĹa sobie jakby to byĹa sukienka! A na czole miaĹa namalowanÄ
kropkÄ!
- KropkÄ? â zdziwiĹa siÄ Ewa.
- TakÄ
maĹa, kolorowÄ
kropkÄ! I jak odpowiadaĹa mi do widzenia to mĂłwiĹa tak dziwnie jakoĹ. Nie wiem jak ja siÄ z niÄ
dogadam. I jeszcze bÄdÄ z niÄ
siedzieÄ w jednej Ĺawce!
Dziewczynki caĹÄ
drogÄ do domu dyskutowaĹy o nowej koleĹźance Milli. ByĹy ciekawe, jaka ta Ĺianti bÄdzie. W domu Milla nie miaĹa jednak za duĹźo czasu rozmyĹlaÄ o Indiance, gdyĹź duĹźymi krokami zbliĹźaĹy siÄ jej urodziny.
W dniu swojego ĹwiÄta Milla biegĹa do szkoĹy jak na skrzydĹach. Wszystkim wkoĹo pragnÄĹa opowiedzieÄ o niespodziankach od rodzicĂłw i brata. Kiedy jednak wbiegĹa do klasy w jej stronÄ zmierzaĹa juĹź Ĺianti.
- CzeĹÄ Milla â powiedziaĹa. â DowiedziaĹam siÄ, Ĺźe masz dzisiaj urodziny, wiÄc przyniosĹam dla ciebie miaĹy prezent. To taki maĹy sĹonik. PrzywiozĹam go z domu, to znaczy z Indii. Zawsze przynosiĹ mi szczÄĹcie, mam nadzieje, Ĺźe Tobie teĹź bÄdzie.
- DziÄkujÄ â odpowiedziaĹa Milla.
Wieczorem, juĹź w Ĺóşku, Milla odpoczywaĹa po bardzo dĹugim dniu. Kiedy zgasiĹa juĹź ĹwiatĹo i prawie zasypiaĹa, usĹyszaĹa cichutkie:
- Milla⌠MillaâŚ
- Czy ktoĹ tu jest? â spytaĹa siÄ Milla troszkÄ zaniepokojona.
- To ja, sĹonik. Jestem w twoim plecaku.
No tak, sĹonik od Ĺianti â pomyĹlaĹa Milla. â Jak mogĹam o nim zapomnieÄ. Ale Ĺianti nie wspominaĹa, Ĺźe on potrafi mĂłwiÄ.
Milla podeszĹa do plecaka i wyjÄĹa z niego prezent, porcelanowego sĹonika.
- No nareszcie! Strasznie juĹź mi siÄ nudziĹo. Chyba o mnie zapomniaĹaĹ.
- Nie, no nie, ale tyle siÄ dzisiaj dziaĹo i nie miaĹam czasu â odpowiedziaĹa wymijajÄ
co Milla.
- Nic siÄ nie staĹo. Tak siÄ tylko zastanawiam gdzie ja wĹaĹciwie jestem. Bo tak
tu zimno mi trochÄ. I kolory dookoĹa takie inne, i zapachy, i muzyka teĹź inna.
- Inna? â zdziwiĹa siÄ Milla. â Taka jak zawsze. ZabiorÄ Ciebie na spacer po domu i wszystko Ci pokaĹźÄ. ChciaĹbyĹ?
I Milla oprowadziĹa sĹonika po domu. Przez okno pokazaĹa mu teĹź ulicÄ i przejeĹźdĹźajÄ
ce samochody.
- Bardzo mi siÄ tu podoba â powiedziaĹ sĹonik â masz ciekawe zabawki i caĹy dom jest ciekawy, ale⌠taki jakiĹ inny.
- Inny?
- Bo widzisz, w Indiach wszystko wyglÄ
da inaczej. JeĹźeli chcesz, to mogÄ Ci teĹź wszystko pokazaÄ.
- OczywiĹcie, Ĺźe chcÄ â krzyknÄĹa Milla. â MoĹźemy juĹź iĹÄ?
- IĹÄ?! â zaĹmiaĹ siÄ sĹonik. âTo za daleko. Ale mam tutaj latajÄ
cy dywan. JeĹźeli siÄ nie boisz, to wsiadaj ze mnÄ
na niego i od razu moĹźemy ruszaÄ do Indii.
â Ale ten TwĂłj dywan wcale nie wyglÄ
da na latajÄ
cy. To zwykĹy dywan.
- On naprawdÄ potrafi lataÄ, trzeba tylko w to uwierzyÄ. Zamknij oczy â poinstruowaĹa sĹonik. â MoĹźesz je otworzyÄ dopiero, kiedy Ci powiem.
I wtedy zdarzyĹa siÄ rzecz przedziwna â dywan oderwaĹ siÄ od podĹogi i przez okno wyfrunÄ
Ĺ na dwĂłr. Milla i sĹonik lecieli bardzo, bardzo dĹugo. Nagle sĹonik zaczÄ
Ĺ machaÄ uszami i siÄ niecierpliwiÄ.
- JuĹź prawie jesteĹmy na miejscu! SpĂłjrz! To jest dom Ĺianti i mĂłj! WylÄ
dujmy na nim naszym dywanem to Ci go pokaĹźÄ.
Milla chwyciĹa siÄ mocno dywanu, ale lÄ
dowanie nie byĹo takie straszne. OkazaĹo siÄ, Ĺźe sĹonik wylÄ
dowaĹ na balkonie. Szybko zeszli z dywanu i przez otwarte okno weszli do Ĺrodka domu.
- Ach â westchnÄ
Ĺ sĹonik. â To byĹ ulubiony pokĂłj Ĺianti. Tutaj bawiĹa siÄ
i odpoczywaĹa, kiedy byĹa zmÄczona. A widzisz te poduszki? CzÄsto urzÄ
dzaliĹmy wojnÄ na poduszki w tym pokoju!
- WojnÄ na poduszki? To Ĺianti teĹź siÄ tak bawi?
- No jasne! PrzecieĹź Ĺianti teĹź ma 9 lat i bawi siÄ tak samo jak Ty. ChoÄ, pokaĹźÄ Ci resztÄ domu. To jest pokĂłj mamy Ĺianti.
- Ale duĹźy! I jaki kolorowy! A ile tu poduszek! I jakie dziwne Ĺóşko! Chyba siÄ na nim niewygodnie Ĺpi!
- To nie jest Ĺóşko do spania, tylko do odpoczynku. Sypialnia jest w innej czÄĹci domu. Zaraz tam pĂłjdziemy.
I sĹonik oprowadziĹ MillÄ po caĹym domu Ĺianti. ByĹo tam bardzo duĹźo pokoi, ale czÄĹÄ z nich naleĹźaĹa tylko dla mÄĹźczyzn, a czÄĹÄ tylko dla kobiet. ByĹy Ĺazienki, olbrzymia kuchnia, balkony, tarasy, mnĂłstwo korytarzy i schowkĂłw. Milla nigdy nie widziaĹa tak duĹźego domu. WewnÄ
trz domu byĹo bardzo dziwne miejsce zwane dziedziĹcem.
- Tutaj zawsze odpoczywamy w upalne dni. Tu zawsze jest cieĹ i jest chĹodno.
Na koĹcu sĹonik pokazaĹ Milli maĹy pokoik.
- W tym pokoju Ĺianti siÄ uczy i robi zadania domowe â powiedziaĹ sĹonik.
- Jak to uczy? To ona chodzi do szkoĹy?
- OczywiĹcie, Ĺźe tak! Codziennie rano wychodzi na zajÄcia i wraca popoĹudniu na obiad. JeĹźeli masz ochotÄ, mogÄ Ciebie zabraÄ do szkoĹy Ĺianti. Jest naprawdÄ niedaleko, musimy tylko kawaĹek podjechaÄ rikszÄ
. Zaraz zobaczysz, co to.
Milla wyszĹa na dwĂłr ze sĹonikiem. ByĹa bardzo ciekawa, co to jest ta riksza.
I nagle zobaczyĹa ten dziwny pojazd sĹuĹźÄ
cy do poruszania siÄ. ByĹ to pojazd na trzech koĹach, z przodu siedziaĹ pan i pedaĹowaĹ, a Milla ze sĹonikiem usiedli
z tyĹu.
- To jest trochÄ podobne do naszego roweru, tylko wiÄcej osĂłb moĹźe naraz jechaÄâ zauwaĹźyĹa Milla.
- Masz racjÄ â przyznaĹ sĹonik.
Po okoĹo 5 minutach podróşy sĹonik i Milla dotarli na miejsce.
- To jest wĹaĹnie szkoĹa, w ktĂłrej uczy siÄ Ĺianti. WejdĹşmy do Ĺrodka, moĹźe spotkamy Parwati i Dharma, najlepsze koleĹźanki Ĺianti.
Milla niepewnie powÄdrowaĹa za sĹonikiem do szkoĹy. Nagle zadzwoniĹ dzwonek na przerwÄ. Na korytarz wyszĹo bardzo duĹźo dziewczynek.
- One wszystkie sÄ
tak samo ubrane jak Ĺianti â zauwaĹźyĹa Milla. â TeĹź majÄ
takie dziwne szale.
- To nie sÄ
szale, Millo â zaĹmiaĹ siÄ sĹonik. - To sÄ
specjalne stroje - sari, ktĂłre noszÄ
Hindusi.
- Kto nosi? Hindusi? MyĹlaĹam, Ĺźe Milla jest IndiankÄ
skoro pochodzi z Indii.
- Indianie mieszkajÄ
w Ameryce. W Indiach mieszkajÄ
Hindusi. â wytĹumaczyĹ sĹonik.
Milla zamyĹliĹa siÄ na chwilÄ, ale juĹź zadawaĹa sĹonikowi kolejne pytanie:
- A gdzie sÄ
wszyscy chĹopcy? Jeszcze nie skoĹczyli lekcji? Nie wychodzÄ
na przerwÄ?
- Och, Millo. To jest szkoĹa tylko dla dziewczynek. ChĹopcy chodzÄ
do oddzielnych szkĂłĹ.
- Ale dlaczego nie mogÄ
uczyÄ siÄ razem?
-To taki zwyczaj. Bardzo rzadko chĹopcy mogÄ
uczyÄ siÄ razem z dziewczynkami.
- Ale widzisz sĹoniku, tak siÄ zastanawiam⌠Ci wszyscy Hindusi majÄ
taki dziwny kolor skĂłry, trochÄ jakby siÄ nie myli. Czy oni sÄ
brudni?
- Nie, myjÄ
siÄ tak samo jak Ty. MajÄ
ciemniejszÄ
skĂłrÄ, poniewaĹź w Indiach Ĺwieci bardzo mocno sĹoĹce i gdyby ludzie mieli takÄ
skĂłrÄ jak Ty, to by siÄ poparzyli. A spĂłjrz na czoĹo kaĹźdej z dziewczynek w szkole. Nie zastanawiasz siÄ czasem, co oznaczajÄ
te kolorowe kropki?
- OczywiĹcie, Ĺźe siÄ zastanawiam. I juĹź sama nie wiem, co to moĹźe byÄ.
- Nazywa siÄ to bindu. My, Hindusi, nazywamy to trzecim okiem. Dla tych dziewczynek oznacza to, Ĺźe sÄ
pod opiekÄ
swojego taty.
- Ale mĂłj tata teĹź siÄ mnÄ
opiekuje, a Ĺźadnej kropki nie muszÄ malowaÄ â zauwaĹźyĹa Milla.
- Jest to rĂłwnieĹź element tradycji. KaĹźda dziewczynka oraz kobieta zawsze znajduje siÄ pod opiekÄ
jakiegoĹ pana. I wĹaĹnie ta kropka jest tego symbolem. O, zobacz! IdÄ
Parwati i Dharma! Chyba chcÄ
CiÄ poznaÄ! CzeĹÄ dziewczyny! Poznajcie MillÄ, mojÄ
nowÄ
koleĹźankÄ.
- Namaste. To znaczy dzieĹ dobry â powiedziaĹy razem dziewczynki.
- DzieĹ dobry â odpowiedziaĹa Milla trochÄ zaskoczona.
- ChoÄ Millo, teraz jest przerwa, Ĺźeby coĹ zjeĹÄ. Zaprowadzimy Ciebie do naszej stoĹĂłwki w szkole.
Milla poszĹa za dziewczynkami. Dziewczynki i sĹonik weszli do Ĺrodka, a Milla stanÄĹa i nie mogĹa uwierzyÄ wĹasnym oczom â wszyscy jedli rÄkoma! Nikt nie uĹźywaĹ sztuÄcĂłw.
- SĹoniku â niepewnie zaczÄĹa Milla. â A dlaczego nikt nie uĹźywa widelca
i noĹźa? Te dziewczynki nie potrafiÄ
siÄ nimi posĹugiwaÄ?
- PotrafiÄ
, tylko w Indiach nie ma zwyczaju ich uĹźywaÄ. Wszyscy jedzÄ
rÄkoma.
- Nawet podczas jakiĹ waĹźnych spotkaĹ? â dopytywaĹa siÄ Milla.
- Nawet wtedy. Tak samo jak Wy jecie sztuÄcami, my jemy rÄkoma.
Milla juĹź nic nie odpowiedziaĹa, usiadĹa przy stoliku z Parvati i DharmÄ
. ZjadĹa pyszne placki z kurczakiem i wypiĹa filiĹźankÄ bardzo mocnej herbaty. Dziewczynki po zjedzeniu szybciutko poĹźegnaĹy siÄ z MillÄ
i pobiegĹy przygotowywaÄ siÄ do kolejnych lekcji.
- Chyba juĹź pora wracaÄ do domu â zauwaĹźyĹ sĹonik. â Jutro musisz iĹÄ do szkoĹy.
Milla niechÄtnie usiadĹa na dywanie i od razu usnÄĹa. Nie pamiÄtaĹa ani podróşy do domu, ani jak znalazĹa siÄ w Ĺóşku. ObudziĹa siÄ nastÄpnego dnia bardzo wypoczÄta. Jak najszybciej ubraĹa siÄ, zjadĹa Ĺniadanie i jak na skrzydĹach pobiegĹa do szkoĹy. Od samego rana myĹlaĹa tylko o tym, Ĺźeby poprosiÄ Ĺianti, aby nauczyĹa jÄ
nowych gier i zabaw, w ktĂłre bawiĹa siÄ w Indiach .