Milla i rĂłwnouprawnienie
Opis:
Autor/Autorka (autorzy/autorki):
Laetitia Barbry, Paulina BÄ
k, Justyna Byczkowska, Aneta Cruz-KÄ
ciak, Agnieszka Grzesiak, Sylwia Hull-Wosiek, Magdalena Janaszek, Dominika Konieczna, Joanna Lewandowska, Joanna Ĺakomiec, Karolina Ĺebek, Joanna Markisz, Paulina ObiaĹa, Anna NadĹera, Katarzyna Potoniec, Karolina PiÄ
tek, Martyna Rzepska, Monika SpĹawska, Agnieszka Szczepanik, Katarzyna Zaworska. Opracowanie: Jacek Kupski, Klaudia Rutkowska. Poprawki: ElĹźbieta MaÄkowska
Wydawca:
Stowarzyszenie Jeden Ĺwiat
Odniesienie do podstawy programowej: Jak dla wĹaĹciwego scenariusza zwiń
Odniesienie do podstawy programowej:Jak dla wĹaĹciwego więcej
MILLA I RĂWNOUPRAWNIENIE
TrwaĹ wĹaĹnie mecz piĹki noĹźnej, kiedy mama poprosiĹa MillÄ, Ĺźeby pomogĹa jej przyrzÄ
dziÄ placek ze Ĺliwkami. WiedziaĹa, Ĺźe Milla uwielbia towarzyszyÄ jej w trakcie wypiekania ciast. Milla czekaĹa jednak na transmisjÄ caĹy dzieĹ i nie przyznaĹa siÄ mamie, Ĺźe tym razem od pieczenia, woli oglÄ
danie meczu w telewizji. Nikt w domu nie wiedziaĹ o jej pasji do piĹki noĹźnej. BaĹa siÄ, Ĺźe powiedzÄ
, by wybiĹa sobie sport z gĹowy. MiaĹa w koĹcu pilnie odrabiaÄ lekcje i uczyÄ siÄ gry na pianinie. Kopanie piĹki zdecydowanie do dziewczyn nie pasowaĹo, Milla jak kaĹźda 9-latka, powinna lubiÄ ksiÄ
Ĺźki o dziewczynkach takie jak ona, taniec i zabawÄ w teatrzyk. Dlatego, nieco smutna i rozczarowana, poszĹa pomĂłc mamie piec placek.
- JesteĹ jakaĹ nie swoja. Czy coĹ siÄ staĹo? â zapytaĹa mama.
- Nie, nic. ZamyĹliĹam siÄ tylko â odparĹa dziewczynka.
Mimo, Ĺźe Milla bardzo nie lubiĹa ukrywaÄ niczego przed swoimi rodzicami, wstydziĹa siÄ przyznaÄ, Ĺźe marzy o zostaniu bramkarzem. MiaĹa teĹź wÄ
tpliwoĹci, czy podoĹaĹaby temu zadaniu. Bo czy dziewczyny potrafiÄ
graÄ w piĹkÄ? Nie znaĹa Ĺźadnej, ktĂłra choÄby interesowaĹa siÄ piĹkÄ
noĹźnÄ
. Tym bardziej nie znaĹa Ĺźadnej kobiety-bramkarza. Nie chciaĹa jednak zrezygnowaÄ ze swojego hobby. OglÄ
daĹa wiÄc mecze ze swoim tatÄ
, udajÄ
c, Ĺźe po prostu chce pobyÄ w jego towarzystwie.
Ukradkiem przyglÄ
daĹa siÄ teĹź treningom szkolnej druĹźyny. LubiĹa wyobraĹźaÄ sobie, Ĺźe Äwiczy razem z nimi. W jej marzeniach byĹa doskonaĹym bramkarzem, nie przepuszczajÄ
cym Ĺźadnej piĹki. ObserwowaĹa zatem ich rozgrzewkÄ, przysiady, pompki i podskoki. StaraĹa siÄ wszystko dokĹadnie zapamiÄtaÄ, po to, by później poÄwiczyÄ sama. MusiaĹa jednoczeĹnie pamiÄtaÄ, by za bardzo siÄ nie wychylaÄ. Nie chciaĹa przecieĹź, by ktokolwiek jÄ
zobaczyĹ. Na samÄ
myĹl o tym, jak wytykaliby jÄ
palcami i szeptali za jej plecami, miaĹa ochotÄ schowaÄ siÄ w najdalszym zakÄ
tku Ĺwiata. Nie chciaĹa, by ktoĹ myĹlaĹ o niej, Ĺźe jest inna. Lub co gorsza, Ĺźe jest gĹupia, bo wyobraĹźa sobie, Ĺźe moĹźe graÄ w piĹkÄ noĹźnÄ
u boku chĹopakĂłw. ZnalazĹa wiÄc sobie idealny punkt obserwacyjny, pod
Ĺawkami dla widowni. Ona widziaĹa wszystko doskonale, a nikt nie mĂłgĹ dojrzeÄ jej.
Tym razem jednak byĹa tak podekscytowana, Ĺźe zapomniaĹa dobrze schowaÄ swĂłj plecak. Zanim zorientowaĹa siÄ, Ĺźe zostawiĹa go na widoku, znalazĹ go Mietek. Mietek jest o rok starszy od Milli i juĹź od dwĂłch lat gra w szkolnej druĹźynie. W trakcie ostatniego meczu skrÄciĹ sobie kostkÄ prawej nogi, wiÄc nie mĂłgĹ uczestniczyÄ w treningu. Trener kazaĹ mu jednak przychodziÄ na treningi, Ĺźeby mĂłgĹ chociaĹź obserwowaÄ nowe techniki. ChĹopak nudziĹ siÄ jednak, siedzÄ
c od pĂłĹgodziny na Ĺawce. RozglÄ
dajÄ
c siÄ po sali, zauwaĹźyĹ pomaraĹczowo-zielony plecak w kwiatki. Ĺťaden z jego kolegĂłw takiego nie nosiĹ. ZerkaĹ po caĹej sali, ale nie zauwaĹźyĹ potencjalnej wĹaĹcicielki plecaka. Gdy byĹ juĹź niecaĹe piÄÄ krokĂłw od Ĺawek, spostrzegĹ, Ĺźe ktoĹ siÄ pod nimi kryje. Milla aĹź podskoczyĹa z przeraĹźenia. ByĹo jej wstyd, jakby ktoĹ przyĹapaĹ jÄ
na gorÄ
cym uczynku.
- Zostaw mnie! IdĹş sobie!- krzyknÄĹa.
Mietek zaskoczony reakcjÄ
Milli, odpowiedziaĹ:
Mietek zaskoczony reakcjÄ
Milli, odpowiedziaĹ:
- Sama idĹş! To trening druĹźyny piĹki noĹźnej. To ty nie powinnaĹ tu byÄ! Co ty tu
tak wĹaĹciwie robisz, co? ZakochaĹaĹ siÄ pewnie w jakimĹ chĹopaku, co? â odpaliĹ Mietek.
- Nie! â krzyknÄĹa Milla. Nie wiedziaĹa, co gorsze: czy to, Ĺźe Mietek dowie siÄ, Ĺźe dziewczynka lubi piĹkÄ noĹźnÄ
, czy to, Ĺźe bÄdzie myĹlaĹ, Ĺźe zakochaĹa siÄ w ktĂłrymĹ z chĹopcĂłw z druĹźyny. OdpowiedziaĹa wiÄc szybko â Po prostu lubiÄ piĹkÄ noĹźnÄ
. OglÄ
dam treningi, bo sama chciaĹabym graÄ.
- Ty lubisz piĹkÄ noĹźnÄ
? ChciaĹabyĹ graÄ? A to dobre! â odparĹ Mietek.
Twarz Milli poczerwieniaĹa ze wstydu. CzuĹa jak oczy napeĹniajÄ
jej siÄ Ĺzami. Nie chciaĹa, Ĺźeby chĹopak widziaĹ jak pĹacze. SzarpnÄĹa za plecak i ruszyĹa w kierunku drzwi. Jednak zamiast iĹÄ w kierunku szkoĹy â zbiegĹa w dóŠi schowaĹa siÄ pod schodami. Tam nikt nie mĂłgĹ jej znaleĹşÄ a ona mogĹa spokojnie popĹakaÄ. ByĹa na siebie wĹciekĹa. WyobraĹźaĹa sobie, co pomyĹlÄ
jej koledzy i koleĹźanki z klasy. MyĹlaĹa, Ĺźe pewnie bÄdÄ
sobie stroiÄ z niej Ĺźarty. BaĹa siÄ, Ĺźe nie bÄdÄ
chcieli z niÄ
rozmawiaÄ, bÄdzie musiaĹa samotnie spÄdzaÄ przerwy i wracaÄ do domu bez towarzystwa.
Tym czasem trening siÄ juĹź skoĹczyĹ i trener jako ostatni opuszczaĹ salÄ gimnastycznÄ
. WchodzÄ
c po schodach, usĹyszaĹ odgĹosy dobiegajÄ
ce z doĹu. ZawahaĹ siÄ przez moment, ale w koĹcu postanowiĹ zejĹÄ sprawdziÄ co tam siÄ dzieje. Na dole zastaĹ skulonÄ
MillÄ.
- Czy mogÄ ci jakoĹ pomĂłc? MoĹźe zadzwoniÄ po twoich rodzicĂłw? â spytaĹ delikatnym gĹosem trener.
- Nie, tylko nie to! BÄdÄ
mnie dopytywaÄ, co siÄ staĹo. ProszÄ po nich nie dzwoniÄ!â zagorÄ
czkowaĹa siÄ dziewczynka.
- No tak. Rodzice lubiÄ
wiedzieÄ, co dzieje siÄ z ich dzieÄmi. ZadajÄ
przy tym
mnĂłstwo pytaĹ.
- DokĹadnie. Nie daliby mi spokoju. Nie wiem, co miaĹabym im powiedzieÄ. Na
pewno byliby na mnie bardzo Ĺşli.
- Nie chcesz zezĹoĹciÄ swoich rodzicĂłw. Doskonale to rozumiem.
- BojÄ siÄ, Ĺźe teraz wyda siÄ, Ĺźe chcÄ graÄ w piĹkÄ i, Ĺźe ludzie pomyĹlÄ
, Ĺźe
jestem dziwna, bo dziewczyny nie grajÄ
przecieĹź w piĹkÄ, i Ĺźe siÄ do tego nie nadajÄâ wypowiedziaĹa jednym tchem Milla.
- Rozumiem. Nie chciaĹaĹ byÄ jedynÄ
dziewczynÄ
grajÄ
cÄ
w piĹkÄ noĹźnÄ
â
stwierdziĹ trener - I obawiaĹaĹ siÄ, Ĺźe twoi rĂłwieĹnicy tego nie zaakceptujÄ
, bo zazwyczaj w piĹkÄ grajÄ
chĹopcy.
- WĹaĹnie.
- A czy myĹlisz, Ĺźe teĹź mogĹabyĹ sprĂłbowaÄ?
- Nie wiem... MoĹźe...
- Na jakiej pozycji chciaĹabyĹ graÄ?
- Bramkarza.
- To doskonale siÄ skĹada. W naszej druĹźynie brakuje bramkarza. To widzimy siÄ za tydzieĹ na treningu.
- Ale ja jeszcze...
- Do zobaczenia! â przerwaĹ jej trener i wyszedĹ.
TydzieĹ minÄ
Ĺ Milli wyjÄ
tkowo szybko. Dziewczynka byĹa bardzo podekscytowana, ale jednoczeĹnie miaĹa wiele obaw. Nie byĹa pewna, jak zareagujÄ
na jej obecnoĹÄ koledzy z druĹźyny, nie wiedziaĹa teĹź, czy podoĹa nowemu zadaniu. PostanowiĹa jednak zmierzyÄ siÄ z wyzwaniem. Dziarskim krokiem wkroczyĹa na boisko. PrzywitaĹa siÄ z trenerem i dyskretnie spojrzaĹa na twarze chĹopcĂłw, by mĂłc sprawdziÄ ich reakcje.
OkazaĹo siÄ, Ĺźe trener zdÄ
ĹźyĹ juĹź ich przygotowaÄ na pojawienie siÄ nowego zawodnika i obecnoĹÄ Milli nie wzbudziĹa u nikogo zdziwienia. Dziewczynka na poczÄ
tku byĹa nieco skrÄpowana. Po kilkunastu minutach jednak tak skupiĹa siÄ na Äwiczeniach, Ĺźe przestaĹa myĹleÄ o tym, Ĺźe jest jedynÄ
dziewczynÄ
w druĹźynie. ZdawaĹo jej siÄ teĹź, Ĺźe jej koledzy rĂłwnieĹź o tym zapomnieli i wspĂłĹpracowali ze sobÄ
jak zgrany zespĂłĹ. Na zakoĹczenie, trener pochwaliĹ wszystkich i zaprosiĹ na kolejny trening za tydzieĹ.
WieĹci o nowym zawodniku, a raczej zawodniczce, w szkolnej druĹźynie, szybko
siÄ rozniosĹy. Co tydzieĹ na trybunie zasiadaĹo kilkanaĹcie osĂłb, ktĂłre chciaĹy obejrzeÄ druĹźynÄ w nowym skĹadzie. WĹrĂłd publicznoĹci byli chĹopcy, ale teĹź dziewczÄta. Milla z ulgÄ
stwierdziĹa, Ĺźe reakcje jej kolegĂłw i koleĹźanek sÄ
pozytywne. Szybko zorientowaĹa siÄ, Ĺźe przychodzÄ
na treningi, by jej dopingowaÄ, a nie dokuczyÄ. Po okoĹo miesiÄ
cu, do druĹźyny doĹÄ
czyĹy jeszcze dwie dziewczyny. Trener zorientowaĹ siÄ teĹź, Ĺźe obecnoĹÄ dziewczyn wpĹywa na chĹopcĂłw z druĹźyny mobilizujÄ
co. Zdaniem trenera, poziom gry w druĹźynie znacznie siÄ poprawiĹ. PoniewaĹź chĹopcy i dziewczÄta mieli róşne mocne i sĹabe strony, opracowaĹ seriÄ ÄwiczeĹ osobno dla chĹopĂłw i osobno dla dziewczÄ
t. DziÄki temu chĹopcy podciÄ
gnÄli siÄ w zwinnoĹci, a dziewczÄta staĹy siÄ bardziej wytrzymaĹe.
Po jednym z treningĂłw, trener poprosiĹ MillÄ, by zostaĹa chwilÄ dĹuĹźej:
- CieszÄ siÄ, Ĺźe doĹÄ
czyĹaĹ do naszej druĹźyny.
- Ja teĹź siÄ bardzo cieszÄ. Nie byĹo to dla mnie Ĺatwe, ale za bardzo lubiÄ piĹkÄ noĹźnÄ
, Ĺźeby zmarnowaÄ takÄ
okazjÄ.
- WidzÄ, Ĺźe to twoja wielka pasja. PodzieliĹaĹ siÄ juĹź niÄ
z rodzicami? â spytaĹ
Trener - NiedĹugo zaczynajÄ
siÄ mecze. MyĹlÄ, Ĺźe byĹoby miĹo, gdyby twoi rodzice przyszli ciÄ dopingowaÄ. MoĹźe juĹź wiÄc najwyĹźszy czas, Ĺźeby im powiedzieÄ?
- Ma pan racjÄ. JuĹź najwyĹźszy czas.