MATERIAŁY DODATKOWE

Rafiki – Twoi rówieśnicy z Kenii

Opis: Załącznik nr 2 - Wiem, czego chcę w życiu

Autor/Autorka (autorzy/autorki): Opracowanie: Fundacja Ekonomiczna Polska - Afryka Wschodnia



Wiem, czego chcę w życiu - Nancy Akamrian Olympic High School, Kibera, Nairobi



Wzdłuż torów kolejowych, jak każdego dnia, tłum handlarzy i kupców nie zważa na przejeżdżające pociągi. Liczy się utarg, bo jak to u nas mówią: „kto nie pracuje, nie je ugali”. Mijam ich szybko, żeby zdążyć na lekcje. Po chwili już widzę swoją szkołę „Olympic High School”. Jest 7:00, gdy wchodzę do sali. Zaczynamy kolejny dzień!


Jak powszechnie wiadomo, dobrze jest być zdeterminowanym! Jestem jedyną córką w trzyosobowej, w połowie osieroconej rodzinie. Nasz ojciec zmarł kilka lat temu. Fakt, że urodziłam i wychowuję się w slumsie Kibera, rodzi wiele wyzwań, ale i daje mi wiele doświadczenia. Życie w slumsie nie jest łatwe, ludzie muszą więcej pracować i starać się, aby zapewnić sobie codzienne utrzymanie. Dlatego zawsze tłumaczyłam sobie, że muszę być konsekwentna i skoncentrowana na pracy, aby w przyszłości życie moje i mojej rodziny wyglądało inaczej.



Większość swojego dnia spędzam w szkole „Olympic High School”. Leży ona jakieś 5 km od mojego domu. Ze względu na dystans, który muszę przejść, wstaję wcześnie rano, aby nie spóźnić się do szkoły. Całe dnie zajęta jestem różnymi szkolnymi zadaniami.

Nasze liceum ma dopiero 5 lat, ale już dało o sobie znać w krajowych konkursach w dziedzinie muzyki i festiwali. Nieźle też sobie radzimy w piłce nożnej, gdzie co roku nasi chłopcy, ale też dziewczyny, plasują się w czołówce. Może to dzięki takiej nazwie naszej szkoły staramy się być najlepsi?

Gdy tylko znajduję chwilę relaksu, plotkuję z przyjaciółkami, wspólnie oglądamy filmy, a czasami udaje mi się pograć w moja ulubioną siatkówkę. W czasie ferii szkolnych angażuję się mocno w rózne działania w mojej najbliższej społeczności. Często w naszym kościele zajmuję się grupami młodszych dzieci w ramach tzw. szkółki niedzielnej. Pracuję też wtedy w małej organizacji społecznej „Riziki”, która wspiera dzieci żyjące w biedzie. Zbieramy dla nich niewielkie pieniądze i uczymy je podstaw czytania.



Życie w Kiberze jest dosyć proste. Ludzie prowadzą tu wiele małych biznesów, sprzedając najróżniejsze potrzebne do życia artykuły po niskich cenach. W Kiberze jest taniej, gdyż wiele osób nie ma żadnej stałej pracy i nie stać ich, aby zapłacić więcej, tak, jak jest to w mieście. Nasza mama, która zapewnia nam nasz codzienny chleb, też prowadzi swój mały biznes. Codziennie wstaje przed godziną 6 rano, gdy jest jeszcze ciemno, i zanim wyjdzie do miasta, aby nabyć towar u hurtowników, szykuje nam śniadanie. O 10 jest już gotowa ze swoim straganem na Ngong market. W czasie dnia jest zawsze uśmiechnięta i ma dobre relacje ze znajomymi klientami i sąsiednimi straganiarzami. Czasami uda jej się utargować trochę pieniędzy, ale czasami wraca smutna.

Dlatego edukacja jest dla mnie tak ważna. Obiecałam sobie, że będę starać się w szkole najbardziej, jak potrafię, gdyż wykształcenie jestdla mnie jedynym sposobem, w jaki mogę sobie otworzyć wiele nowych drzwi.