BÄdÄ dziennikarzem - William Theuri, Heros of the Nation High School, Nyahururu
MoĹźe to brzmi jak Ĺźart, ale ja juĹź od dziecka wiedziaĹem, Ĺźe chcÄ zostaÄ dziennikarzem. SkÄ
d to wiem? JuĹź od najmĹodszych lat lubiĹem przebywaÄ z wieloma ludĹşmi i duĹźo wiedzieÄ. Gdy tylko nadarzaĹa siÄ okazja, zawsze potrafiĹem namĂłwiÄ rodzicĂłw, aby z nimi podróşowaÄ do nieznanych mi miejsc, a tam rozmawiaĹem i poznawaĹem nowych, nieznanych mi ludzi z innych plemion oraz zbieraĹem róşne interesujÄ
ce historie i informacje.
Gdy rodzice zauwaĹźyli moje zainteresowania, zaczÄli mnie mocno wspieraÄ w moich wysiĹkach. Za to moi bracia i siostry robili sobie ze mnie Ĺźarty. MĂłwili, Ĺźe nie moĹźna ĹźyÄ, tylko rozmawiajÄ
c z ludĹşmi i piszÄ
c jakieĹ tam historie.
Gdy pewnego razu odwiedzaliĹmy naszego wujka, zauwaĹźyĹem u niego duĹźy aparat fotograficzny. PoprosiĹem rodzicĂłw, aby spytali wujka, czy nauczy mnie robiÄ zdjÄcia tak, abym mĂłgĹ je samodzielnie przygotowywaÄ do późniejszego umieszczenia w gazecie. Teraz byĹem jeszcze bardziej zmotywowany. JuĹź nie tylko mogĹem rozmawiaÄ z ludĹşmi i zapisywaÄ ich sĹowa, ale mogĹem teĹź opowiadaÄ usĹyszane i zobaczone historie za pomocÄ
obrazu. W ktĂłrymĹ momencie napisaĹem nawet artykuĹ o moim wujku, ktĂłry jednoczeĹnie ciÄĹźko pracowaĹ, ale i studiowaĹ. Gdy w koĹcu zdobyĹ swĂłj dyplom i zobaczyĹ mĂłj artykuĹ o sobie, kupiĹ mi z wdziÄcznoĹci aparat fotograficzny. To byĹ jeden z najszczÄĹliwszych dni w moim Ĺźyciu!

Pierwsze swoje artykuĹy pokazywaĹem kolegom i koleĹźankom ze szkoĹy. W tym czasie powstaĹ w naszej szkole klub dziennikarski. Moi nauczyciele przekazali nam duĹźo starych czasopism z fotografiami naszych politykĂłw, dawnych kolonizatorĂłw, prezydentĂłw z róşnych krajĂłw. MiaĹem tyle pomysĹĂłw na tematy moich artykuĹĂłw, mogĹem zajÄ
Ä siÄ poszukiwaniem i zbieraniem informacji na te wszystkie tematy, a później juĹź tylko pisaÄ i pisaÄ, i pisaÄ!
NauczyĹem siÄ, Ĺźe Ĺźycie mĹodego dziennikarza wcale nie jest proste. Gdy na przykĹad zbieram informacje lub robiÄ zdjÄcia â ludzie nie zawsze sÄ
chÄtni do wspĂłĹpracy, a niektĂłrzy nawet krzyczÄ
na mnie. Czasami istnieje takĹźe bariera jÄzyka â nie zawsze mogÄ siÄ porozumieÄ z ludĹşmi z innych plemion, ktĂłrzy nie znajÄ
angielskiego lub Swahili.
Jako mĹody dziennikarz staram siÄ zawsze dobrze zrozumieÄ ludzi i przez to ĹagodziÄ konflikty miÄdzy nimi, o ktĂłre przecieĹź zawsze jest Ĺatwo, a w Afryce jeszcze Ĺatwiej. Wiem, Ĺźe pewnego dnia zostanÄ wielkim dziennikarzem, bo ĹÄ
czenie, a nie dzielenie ludzi, jest moim marzeniem!
DziĹ razem z koleĹźankami i kolegami z Klubu Dziennikarskiego moĹźemy korzystaÄ z pomocy i doĹwiadczenia naszych przyjacióŠz Polski. Bardzo dziÄkujemy! Asante sana!